Stare parkiety i ich wymiana

Zalanie mieszkania to zawsze jest wielka tragedia. Jest z tym zawsze mnóstwo pracy, i jeszcze przez wiele tygodni człowiek dochodzi do siebie i może stwierdzić, ze zakończył wszystkie porządki.

Parkiety zniszczyły się przez wodę

parkietyJa i tak miałam szczęście jeśli chodzi o to zalanie. Miałam jechać jeszcze do koleżanki, po zakupach na mieście, ale ona odwoływała spotkanie bo się źle czułam. Dlatego też wróciłam szybciej do domu. Jak tylko weszłam to coś skapnęło mi na nos. Myślałam, ze mi się przywidziało, ale potem znowu kapnęło. Z sufitu ewidentnie leciała woda. Szybko wzięłam pierwsza miskę jaką zobaczyłam żeby woda nie kapała na moje parkiety. Pewnie sąsiadowi poszła jakaś rura w łazience czy kuchni i zaraz się to naprawi. Potem jednak zauważyłam, ze zaczyna kapać w innych miejscach. Brałam nie tylko miski, ale nawet garnki, żeby woda nie kapała bezpośrednio na moje panele podłogowe. Szybko pobiegłam do sąsiada go o tym poinformować, ale on już też próbowałam zakręcić wodę, żeby dalej się nie lała. Zamknęłam za sobą drzwi drewniane i zajęłam się ogarnianiem zalania. Woda jeszcze przez dobre dwie godziny skapywała mi ze ścian i sufitów. Nie chcę nawet myśleć co by było, gdyby mnie wtedy w domu nie było. Chyba całe mieszkanie by wtedy pływało. Musiałam jednak czekać, aż woda przestanie płynąć, bo do tej pory niczego się nie zrobi. Potem wylewałam po kolei wodę z wiader, misek i garnków, a następnie ścierałam wszystkie podłogi.

Moje stare parkiety w przedpokoju nadawały się tylko do wymiany, bo całe się wybrzuszyły i popękały. Dobrze, ze przynajmniej dostałam odszkodowanie i mogłam przeprowadzić remont parkietów i reszty.